Questwick. Stolica Przygody – recenzja gry książkowej - Recenzje książek

Questwick. Stolica Przygody – recenzja gry książkowej

2 sierpnia 2026

Terhena.momo Terhena.momo

Questwick. Stolica Przygody – recenzja gry książkowej - Recenzje książek

Bohater na zlecenie. Recenzja gry książkowej „Questwick. Stolica Przygody”

Każdy chciałby kiedyś zostać bohaterem. Zdobywać skarby, pokonywać potwory i ratować świat przed kolejnym zagrożeniem. Najlepiej jednak, żeby przed rozpoczęciem przygody nie trzeba było stać w kolejce, wypełniać formularzy i płacić za możliwość narażania własnego życia. W Questwick nawet bohaterskie wyprawy muszą jednak przejść przez odpowiednie procedury.

Egzemplarz recenzencki książki otrzymałam od wydawnictwa Muduko. Wydawnictwo nie miało wpływu na treść ani ocenę publikacji.

„Questwick. Stolica Przygody” to pierwsza gra książkowa Rocha Urbaniaka, który odpowiada zarówno za jej treść, jak i ilustracje. Wcześniej nie znałam jego twórczości, dlatego do tytułowego miasta wkroczyłam bez konkretnych oczekiwań. Szybko jednak okazało się, że pod klasycznym światem fantasy kryje się przygoda traktująca cały gatunek z dużym dystansem.

Questwick. Stolica Przygody – recenzja gry książkowej

W Questwick bohaterstwo jest usługą

Tytułowe Questwick to miasto, w którym działa Gildia Poszukiwaczy Przygód, w skrócie GPP. Jest to firma zajmująca się organizowaniem wypraw dla osób marzących o zostaniu legendą. Za odpowiednią opłatą można wcielić się w wybraną rolę, otrzymać misję i ruszyć po sławę. Brzmi dobrze, dopóki nie przypomnimy sobie, że nawet fantastyczna korporacja musi mieć swój regulamin, urzędników i stos dokumentów do wypełnienia.

Sam pomysł na Gildię Poszukiwaczy Przygód bardzo przypadł mi do gustu. Chętnie zagrałabym w pełnoprawną grę osadzoną w takim świecie, pozwalającą swobodnie wybierać profesję i podejmować kolejne zlecenia. „Questwick” pozostaje jednak książką, dlatego prowadzi nas przez historię jednego, określonego bohatera.

Można uznać to zarówno za zaletę, jak i ograniczenie. Z jednej strony zabrakło mi możliwości samodzielnego wyboru postaci i stworzenia własnego poszukiwacza przygód. Z drugiej konkretna postać ma swoją przeszłość, powód przybycia do miasta i wyraźne miejsce w opowieści. Dzięki temu historia pozostaje zwarta i nie rozpada się na kilka powierzchownie potraktowanych wariantów.

Pierwsze decyzje podejmujemy bardzo szybko, jeszcze zanim rozpocznie się właściwa wyprawa. Już wtedy warto uważnie czytać, ponieważ pozornie nieistotne zachowania mogą wpłynąć na późniejsze możliwości. Nie chcę zdradzać zbyt wiele, ponieważ odkrywanie niespodziewanych konsekwencji stanowi jedną z największych przyjemności płynących z tej książki.

Questwick. Stolica Przygody – recenzja gry książkowej

Paragrafówka bez kości i statystyk

Mam już doświadczenie z grami książkowymi, a kilka z nich wcześniej recenzowałam. Jedną z ostatnich był mroczniejszy „Pan Lasu” Łukasza Orbitowskiego. „Questwick” jest jednak moim pierwszym spotkaniem z paragrafówką tak mocno osadzoną w klasycznym, humorystycznym fantasy.

Nie znajdziemy tutaj rozbudowanych statystyk, umiejętności, ekwipunku ani rzutów kośćmi. Nie jest to więc papierowa namiastka gry RPG. Do zabawy wystarczy ołówek i gumka, chociaż osobiście polecam również wydrukowanie dostępnych na stronie Muduko Notatek Bohatera. Odpowiednią tabelę umieszczono na wewnętrznym skrzydełku okładki, ale nie lubię pisać bezpośrednio po książkach.

Najważniejszym elementem rozgrywki są Punkty Fabuły. Zdobywamy je podczas poznawania kolejnych wydarzeń, a raz zaznaczone pozostają z nami również przy następnych podejściach. Mogą później otworzyć niedostępne wcześniej wybory i sprawiają, że ponowne przechodzenie książki nie polega wyłącznie na powtarzaniu tych samych fragmentów.

Drugim ciekawym rozwiązaniem są Perły Powrotu. Pozwalają zapisać numer wybranego paragrafu i wrócić do niego, jeśli podjęta później decyzja zakończy się wyjątkowo niefortunnie. A o śmierć bohatera naprawdę nietrudno. Co ważne, działanie Pereł zostało naturalnie wprowadzone i wyjaśnione w samej historii, dzięki czemu nie sprawiają wrażenia mechanizmu doklejonego do opowieści.

Książka zawiera także dwanaście Epilogów oraz dodatkową scenę po ich odkryciu. Autor nie ukrywa, ile zakończeń przygotował, ale dotarcie do wszystkich wymaga czasu i sprawdzenia wielu dróg. W trakcie wyprawy możemy również odblokować mapę Questwick. Ja wolałam notować potrzebne informacje na osobnej kartce, ale trzeba przyznać, że korzystanie z samej książki jest bardzo wygodne. Numer strony odpowiada numerowi paragrafu, dlatego odnajdywanie kolejnych fragmentów nie sprawia problemu.

Questwick. Stolica Przygody – recenzja gry książkowej

Najsilniejsze jest pytanie: „co będzie, jeśli…?”

Podczas jednego dłuższego podejścia, wspomaganego Perłami Powrotu, udało mi się poznać wiele zakończeń. To właśnie ten system okazał się moim największym zaskoczeniem. „Questwick” potrafi ukarać za złą decyzję, lecz nie zmusza za każdym razem do rozpoczynania całej historii od początku. Znacznie obniża to frustrację i zachęca do eksperymentowania.

Nie będę udawać, że to sama fabuła pochłonęła mnie bez reszty. Jeszcze bardziej wciągnęło mnie sprawdzanie, co wydarzy się po wybraniu innej odpowiedzi. Czasami świadomie podejmowałam podejrzaną decyzję tylko po to, żeby zobaczyć jej konsekwencje. Książka często prowadzi opowieść w kierunku, którego trudno się spodziewać, a niektóre z bardziej ukrytych zakończeń potrafią naprawdę zaskoczyć.

Decyzje nie sprawiają przy tym wrażenia pozornych. Kolejne drogi rzeczywiście prowadzą do innych wydarzeń, postaci i finałów. Punkty Fabuły dodatkowo sprawiają, że wiedza zdobyta podczas wcześniejszych prób ma znaczenie. Nie sterujemy więc bohaterem wyłącznie od jednego rozwidlenia do następnego, ale stopniowo otwieramy kolejne fragmenty całej konstrukcji.

Poziom trudności trudno określić jednoznacznie. Uważne czytanie i zapamiętywanie szczegółów zdecydowanie pomaga, ale czasami wybór, który wydawał się rozsądny, i tak prowadzi do przedwczesnego końca. Taki już urok paragrafówek. Tym razem Perły Powrotu sprawiają jednak, że śmierć nie musi oznaczać utraty całego dotychczasowego postępu.

Questwick. Stolica Przygody – recenzja gry książkowej

Fantasy z dystansem

Historia została napisana lekkim i przystępnym językiem. Humor nie jest wyłącznie dodatkiem pojawiającym się w pojedynczych dialogach, lecz podstawą całego świata. Już sam pomysł funkcjonowania Gildii Poszukiwaczy Przygód przypomina parodię bohaterskich opowieści oraz sesji RPG, podczas których nawet najpoważniejsza misja prędzej czy później skręca w stronę absurdu.

Miejscami styl i sposób żartowania przypominały mi powieści Terry’ego Pratchetta oraz świat Dysku, ale „Questwick” nie sprawia wrażenia próby kopiowania jego twórczości. Roch Urbaniak zbudował własny klimat, wykorzystując absurdy fantastycznego świata, zderzenie heroizmu z codziennością i bohaterów, których trudno traktować całkowicie poważnie.

W książce znajdziemy również liczne nawiązania do popkultury, między innymi do „Pokémonów”, „Warhammera” czy „Hobbita”. Niektóre są dyskretne, inne znacznie bardziej bezpośrednie. Jedno z odniesień do „Pokémonów” szczególnie mnie rozbawiło, ale jego wyjaśnienie odebrałoby część przyjemności z samodzielnego odkrycia tej ścieżki.

Pomimo humorystycznego tonu książka nie wydaje się skierowana wyłącznie do młodszego odbiorcy. Nie ma tutaj wulgarnych ani szczególnie drastycznych treści, dlatego po „Questwick” może spokojnie sięgnąć młodzież. Jednocześnie odniesienia, sposób parodiowania klasycznego fantasy i skojarzenia z sesjami RPG sprawiają, że dorośli również znajdą tu sporo dla siebie.

Questwick. Stolica Przygody – recenzja gry książkowej

Pierwsza gra książkowa i od razu własny styl

Roch Urbaniak odpowiada także za oprawę graficzną publikacji. Ilustracje bardzo dobrze pasują do klasycznego fantasy, przedstawiają postacie i miejsca, a przy tym pomagają wyobrazić sobie świat bez odbierania czytelnikowi całej przestrzeni do własnej interpretacji. Nie są jedynie ozdobnikami wciśniętymi pomiędzy paragrafy, ale ważną częścią charakteru książki.

Samo wydanie również prezentuje się solidnie. Książka liczy 384 strony, ma miękką, fakturowaną okładkę ze skrzydełkami i poręczny format. Pomimo częstego przeskakiwania między odległymi paragrafami wygodnie się z niej korzysta, a przejrzysty układ pozwala szybko odnaleźć właściwą stronę.

Podczas zabawy zauważyłam jedną literówkę. Nie natrafiłam natomiast na ślepą ścieżkę ani błąd uniemożliwiający kontynuowanie przygody. Na stronie Muduko znajduje się oficjalna errata dotycząca jednego niewłaściwego odsyłacza: paragraf 147 kieruje czytelnika do paragrafu 131 zamiast do 149. Warto o tym wiedzieć, ale jest to pojedyncza pomyłka, którą łatwo skorygować.

Czy warto odwiedzić Questwick?

Największą zaletą „Questwick. Stolicy Przygody” jest sposób, w jaki zachęca do ponownego przechodzenia historii. Punkty Fabuły pozwalają zachować część zdobytego postępu, Perły Powrotu łagodzą konsekwencje nieudanych decyzji, a liczne zakończenia wywołują ciągłą potrzebę sprawdzania kolejnych możliwości.

Najbardziej zabrakło mi wyboru postaci oraz większej swobody w określeniu, kim chcę zostać w tym świecie. Nie znajdziemy tu również przedmiotów, statystyk ani umiejętności, dlatego osoby szukające rozbudowanej gry RPG zamkniętej w formie książki mogą poczuć niedosyt. Te ograniczenia wynikają jednak z przyjętej konstrukcji i pozwalają autorowi opowiedzieć bardziej spójną historię konkretnego bohatera.

Cena katalogowa wynosząca 59,90 zł jest według mnie odpowiednia do jakości wydania i liczby możliwych dróg. To pozycja, do której można wielokrotnie wracać, zamiast odłożyć ją na półkę po poznaniu jednego zakończenia.

„Questwick. Stolica Przygody” poleciłabym przede wszystkim osobom lubiącym klasyczne fantasy, sesje D&D, humorystyczne podejście do gatunku oraz historie oparte na wyborach. Nadaje się również na pierwsze spotkanie z grą książkową, ponieważ nie przytłacza zasadami i nie wymaga kości ani prowadzenia rozbudowanej karty postaci.

Pozostaje mieć nadzieję, że Roch Urbaniak jeszcze wróci do tego świata. Questwick zdecydowanie ma potencjał na kolejne historie, a ja następnym razem chętnie sama zdecydowałabym, kim zostanę. Oczywiście dopiero po wypełnieniu wszystkich niezbędnych formularzy.

Questwick. Stolica Przygody – recenzja gry książkowej

WymieńGry

Zyskaj dostęp do tysięcy gier na konsole

Wymieniaj, kupuj oraz sprzedawaj gry na PS5, PS4, Xbox Series X, Xbox One i wiele innych platform!

Dołącz już teraz
Terhena.momo
Joanna Krupa
Redaktor

Entuzjastka Japonii, z którą związana jest zarówno zawodowo i hobbystycznie. W wolnych chwilach rozkręca własny stream, broniąc komputera przed swoją kotką. Pasjonatka języków obcych. Gdy nie siedzi przy komputerze układa zestawy lego albo podróżuje.

Obserwuj TikTok

Do góry