W co zagramy na PC, PS5, Xbox i Switch w lipcu 2026 roku?
Lipiec zwykle kojarzy się z nadrabianiem zaległości, krótszymi sesjami wieczorem i próbą udawania, że przez lato lista gier do ogrania wreszcie trochę się skurczy. Problem w tym, że kalendarz premier znowu nie zamierza nikomu tego ułatwiać.
Nie jest to miesiąc jednej, absolutnie dominującej premiery, która przykrywa wszystko inne. Lipiec 2026 wygląda raczej jak zestaw bardzo różnych propozycji: trochę nostalgii, trochę mroku, kilka RPG-ów, powrót dużych marek, strategie, bijatyka i parę mniejszych tytułów, które mogą trafić do bardzo konkretnego odbiorcy.
Nie będę udawać, że każda premiera z tego miesiąca będzie wydarzeniem. Ale kilka gier zdecydowanie warto mieć na radarze.
Powroty, które grają na nostalgii
Najbardziej oczywistym punktem zaczepienia jest Assassin’s Creed Black Flag Resynced. Oryginalne Black Flag do dziś ma bardzo mocną pozycję wśród fanów serii, choć często mam wrażenie, że wielu graczy pamięta je bardziej jako świetną grę o piratach niż jako klasycznego Assassin’s Creeda.
I trudno się dziwić. Karaiby, żeglowanie, abordaż, szanty i Edward Kenway stworzyli mieszankę, która nadal działa w wyobraźni lepiej niż niejeden nowszy pomysł Ubisoftu. Dlatego powrót tej części może budzić ciekawość, ale też ostrożność. Przy takich odświeżeniach zawsze pojawia się pytanie, czy dostajemy faktycznie potrzebny remake, czy raczej bezpieczny ruch na znanej marce.
Do tej samej kategorii dużych powrotów można dopisać Halo: Campaign Evolved. To nie tylko odświeżenie kampanii pierwszego Halo, ale też dobra okazja, żeby przypomnieć, jak ważna była ta seria dla konsolowych FPS-ów. Szczególnie że tym razem gra trafi również na PlayStation 5, więc dla części osób może to być pierwsze poważne spotkanie z Master Chiefem.
Palworld wraca w pełniejszej formie
W lipcu uwagę przyciąga też Palworld, które wychodzi z wczesnego dostępu i dostaje pełną wersję 1.0. To ciekawy przypadek gry, która zdążyła już być fenomenem, memem, źródłem dyskusji i jedną z tych produkcji, przy których trudno było uciec od porównań do Pokémonów.
Teraz pytanie brzmi nie tyle „czy ludzie sprawdzą Palworlda?”, bo to już się wydarzyło, ale czy pełna wersja rzeczywiście da powód, żeby wrócić. Survival, zbieranie stworzeń, budowanie bazy i absurdalny ton nadal mogą działać, ale po pierwszej fali popularności gracze zwykle patrzą już trochę chłodniej.
Jeśli 1.0 faktycznie rozbuduje grę na tyle, żeby nie była tylko ciekawostką z początku 2024 roku, Palworld może dostać drugie życie.
Lipiec z mrokiem, potworami i niepokojem
Nie samą nostalgią ten miesiąc stoi. The Mound: Omen of Cthulhu celuje w zupełnie inny klimat — cięższy, bardziej duszny i oparty na lovecraftowskiej grozie. To jeden z tych tytułów, które mogą wyglądać atrakcyjnie już na poziomie samego założenia, ale jednocześnie mają dość trudne zadanie.
Bo w grach inspirowanych Lovecraftem nie wystarczy mgła, macki i kilka słów o szaleństwie. Najważniejsza jest atmosfera: poczucie obcości, niepewności i tego, że bohaterowie pakują się w coś, czego nie powinni nawet próbować zrozumieć.
W podobnie niepokojącym rejonie można umieścić Tormentum 2. Pierwsza część mocno opierała się na groteskowym stylu, dziwnych obrazach i ciężkim klimacie, więc kontynuacja może zainteresować osoby, które lubią gry bardziej wizualne, przygodowe i osobliwe niż nastawione na wielkie systemy rozgrywki.
Pod koniec miesiąca dochodzi jeszcze Mistfall Hunter, czyli mroczne fantasy z walką, łupami i ryzykiem utraty wszystkiego po nieudanej wyprawie. To może być propozycja dla graczy, którzy lubią napięcie wynikające nie tylko z samej walki, ale też z tego, że każda decyzja może kosztować trochę więcej niż tylko chwilę cierpliwości.
RPG-i, fantasy i bardziej konkretne nisze
Lipiec ma też kilka tytułów, które celują w fanów fantasy i RPG-ów. Echoes of Aincrad już samą nazwą przyciąga bardzo konkretną grupę odbiorców — szczególnie tych, którym bliskie są klimaty wirtualnych światów, gildii i anime fantasy.
Z kolei Forsaken Realms: Vahrin’s Call wygląda jak mniejszy przedstawiciel klasycznego action RPG. Taki tytuł łatwo może zniknąć między większymi premierami, ale czasem właśnie w takich grach trafia się coś przyjemnie bezpretensjonalnego: eksploracja, walka, rozwój postaci i świat, który nie musi od razu udawać największego RPG-a dekady.
Ciekawie brzmi również The Life and Suffering of Prince Jerian. Już sam tytuł sugeruje coś bardziej narracyjnego i ponurego niż typową lekką przygodę. Jeśli gra pójdzie w stronę decyzji, konsekwencji i cięższego klimatu, może okazać się jedną z ciekawszych propozycji dla osób, które wolą czytać, wybierać i obserwować powolny upadek bohatera niż odhaczać kolejne znaczniki na mapie.
RPG-i, fantasy i bardziej konkretne nisze
W lipcu znajdzie się też coś dla osób, które lubią mapy, surowce, tabelki, rozwój miasta i powoli narastające problemy. The Guild: Europa 1410 startuje we wczesnym dostępie i wraca do historycznej Europy, gdzie kariera, handel, reputacja i polityczne przepychanki mogą być równie ważne jak pieniądze.
To ten typ gry, który nie musi wyglądać widowiskowo na trailerze, ale potrafi bardzo łatwo wciągnąć, jeśli systemy dobrze się zazębiają.
Do tego dochodzi ZeroSpace, również planowane we wczesnym dostępie, oraz Corsair Cove, czyli piracki city builder, który może być jedną z przyjemniejszych niespodzianek końcówki miesiąca. Budowanie portu, zarządzanie załogą i rozwijanie pirackiej osady brzmi jak coś, co zaczyna się niewinnie, a kończy klasycznym „postawię jeszcze tylko jeden budynek”.
A potem nagle jest druga w nocy.
Avatar i gry, które mogą przyciągnąć stylem
Wśród bardziej rozpoznawalnych tytułów jest też Avatar Legends: The Fighting Game. Bijatyki na licencji zawsze mają trudne zadanie, bo muszą zadowolić dwie grupy naraz: fanów uniwersum i osoby, które po prostu chcą dobrej gry do walki.
Sama marka może przyciągnąć uwagę, ale ostatecznie wszystko rozbije się o system, balans i to, czy postacie naprawdę będą miały własny charakter w starciach. W przypadku Avatara potencjał jest oczywisty, bo różne style walki i żywioły aż proszą się o przełożenie na bijatykę. Pytanie tylko, czy za rozpoznawalną nazwą pójdzie równie solidna mechanika.
Z mniejszych i bardziej osobliwych premier warto jeszcze zwrócić uwagę na Scarlet Deer Inn. To jeden z tych tytułów, które nie muszą przyciągać wielką marką, bo ich siłą może być styl, atmosfera i to, że na tle reszty kalendarza wyglądają po prostu inaczej.
Lipiec 2026: miesiąc bez jednej gwiazdy, ale z kilkoma powodami do uwagi
Lipiec 2026 nie wygląda jak miesiąc jednej wielkiej premiery, wokół której będzie kręcić się cała branża. Bardziej przypomina rozrzucony zestaw różnych propozycji: remake znanej gry, pełną wersję dużego hitu z wczesnego dostępu, powrót Halo, trochę horroru, trochę strategii, fantasy, bijatykę i kilka mniejszych projektów z własnym charakterem.
I może właśnie dlatego ten miesiąc jest ciekawy. Nie trzeba czekać na jeden obowiązkowy tytuł. Można wybrać coś pod siebie albo, jak zwykle, dopisać kolejne gry do listy i udawać, że kiedyś znajdzie się na nie czas.
A jeśli chcecie zobaczyć pełniejszy przegląd lipcowych premier, z datami i platformami, odsyłam do filmu. Tam zebrałam więcej tytułów z całego miesiąca.
Zyskaj dostęp do tysięcy gier na konsole
Wymieniaj, kupuj oraz sprzedawaj gry na PS5, PS4, Xbox Series X, Xbox One i wiele innych platform!
Dołącz już terazEntuzjastka Japonii, z którą związana jest zarówno zawodowo i hobbystycznie. W wolnych chwilach rozkręca własny stream, broniąc komputera przed swoją kotką. Pasjonatka języków obcych. Gdy nie siedzi przy komputerze układa zestawy lego albo podróżuje.
Obserwuj TikTok
#PremieryGier #Lipiec2026 #NoweGry #GamingNews #GamingPL #WymienGry #Gracze #Backlog #PCGaming #PlayStation5 #XboxSeriesX #NintendoSwitch #GryNaKonsole #GryNaPC #GamingCommunity #CoGramy #GamerLife #VideoGames #Premiery2026